Wiadomości

Cuda architektury z dystrybutorem w tle


Wydawało by się, że stacje paliw to najbardziej podobne do siebie obiekty zwane „budynkami użyteczności publicznej”. Jadąc dłuższą bądź krótszą trasą mamy szansę podziwiać przydrożne motele i restauracje, których projektanci zadbali w bardziej lub mniej udany sposób o ich niepowtarzalność.

A stacja benzynowa? Zazwyczaj od innych różni się tylko logotypem i firmowymi kolorami. Płaski prostokątny budynek sklepowy, zadaszone dystrybutory i nieśmiertelne pylony z cennikiem tworzą jeden z najbardziej monotonnych widoków.

Ale i tę regułę potwierdzają wyjątki. Są to stacje stworzone przez znanych architektów lub zapomnianych już budowlanych wizjonerów, wyróżniające się wyjątkowym designem. Niektóre trafiły do lokalnych rejestrów zabytków i dóbr kultury. Funkcjonują do dziś lub zostały zaadaptowane do zupełnie innych celów. Przeglądając w Internecie strony poświęcone architektonicznym ciekawostkom można znaleźć ich naprawdę wiele. Oto subiektywny wybór „stacyjnych dzieł sztuki” z całego świata.

Ojciec modernizmu i jego dziecko

Charles-Édouard Jeanneret-Gris czyli słynny Le Corbusier to nazwisko znane nie tylko miłośnikom ciekawostek architektonicznych. Stworzył nowatorski, charakterystyczny styl łączący funkcjonalności obiektu z wizją rasowego rzeźbiarza. Chętnie posługiwał się masywną, betonową bryłą dbając równocześnie o otwartą przestrzeń. W 1960 roku stworzył niezwykły projekt Unité d’Habitation de Firminy – nowoczesnego osiedla mieszkaniowego z pełną infrastrukturą. Nie za brakło tutaj również stacji paliw o be tonowej konstrukcji z kontrastującym lekkim zadaszeniem. Niestety obecnie możemy podziwiać ją tylko na archiwalnych zdjęciach – została rozebrana, chociaż miasteczko Firminy nadal przyciąga zainteresowanych stylem Le Corbusier'a osiedlem, stadionem sportowym i kościołem.

Route 66

Ta droga – legenda zmotoryzowanej Ameryki – nie mogła oczywiście obyć się bez stacji paliw. Kiedy znaczenie drogi jako głównego traktu komunikacyjnego podupadło na rzecz autostrady stanowej wiele budynków wchodzących w infrastrukturę kultowej Route 66 zaczęło popadać w ruinę. Wśród nich znalazła się stacja paliw Ostermann wybudowana pod koniec lat dwudziestych XX wieku przez rodzinę szwedzkich imigrantów, z charakterystycznych elementów – cegieł betonowych zakupionych w domu towarowym Sears. Szybko stała się celem wycieczek i wszystkie autobusy zatrzymywały się na niej, aby pasażerowie nie tylko mogli skorzystać ze sklepu lub toalety, ale zrobić pamiątkowe zdjęcie. Dodatkową ciekawostką jest fakt, że nieruchomość należy do miejscowego, rdzennego plemienia Hualapai. Jego członkowie wraz z urzędem odpowiadającym naszemu konserwa torowi dzieł sztuki postanowili odbudować i przywrócić dawną świetność obiektu. Prawdopodobnie znajdzie się tam galeria sztuki rękodzieła Hualapai, a uroczyste otwarcie przewidywane jest na stulecie Route 66, które będzie my świętować w przyszłym, 2026 roku.

Fiat, samolot, pistolet i egzotyka

Erytrea to niewielkie państwo położone pomiędzy Etiopią, Sudanem a Dżibuti. W 1938 roku (Erytrea wówczas pozostawała włoską kolonią) została tam uroczyście otwarta stacja paliw dr. Taglieri, lokalnego dealera Fiata. Charakterystyczny logotyp Fiata zdobi utrzymany w stylu art deco niezwykły budynek o sylwetce samolotu. Twórcą tej oryginalnej budowli był znany architekt Giuseppe Pettazi. Miejscowe władze budowlane nie chciały zgodzić się, aby „skrzydła” pozostały bez pod parcia, obawiając się zawalenia obiektu. Miejska legenda głosi, że architekt z iście włoskim temperamentem zagroził wymachując pistoletem za strzeleniem budowniczego, jeśli nie zrezygnuje ze zbędnych podpór. Szczęśliwie nikt nie zginął, a stacja stoi nadal. Cały zespół architektoniczny Asmary – stolicy Erytrei został łącznie ze stacją wpisany w roku 2017 na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest to również chyba jedyny przypadek na świecie, kiedy po wpisaniu w wyszukiwarki internetowe nazwy państwa i jego stolicy jako wynik ukazuje się zdjęcie stacji paliw.

Duński grzyb

Chociaż zlokalizowana na przedmieściach Kopenhagi stacja Skovshoved nie prezentuje się tak efektownie jak opisane wyżej, jest bardzo ciekawym przykładem architektury funkcjonalistycznej. Zaprojektowana została przez Arne Jacobsena, słynnego architekta i projektanta mebli w 1936 roku. Prosta, minimalistyczna bryła i zadaszenie w kształcie charakterystyczne go grzyba na nóżce budziła wówczas wiele kontrowersji. Obecnie zakwalifikowana przez duńskie władze jako zabytek klasy A nadal pełni swoją funkcję. Oprócz tego w samym budynku mieści się obecnie znana i chętnie odwiedzana lodziarnia.

Słoneczna i stalowa

Niezwykle futurystyczną konstrukcją wyróżnia się stacja Helios House w Los Angeles – projekt biura architektów o krótkiej nazwie dA. Podstawowym elementem konstrukcji są panele ze stali nierdzewnej z odzysku. Naczelną zasadą, którą kierowali się jej twórcy jest udowodnienie, że stacja paliw może być obiektem całkowicie ekologicznym. Wyposażona jest w szereg nowatorskich rozwiązań, między innymi: panele słoneczne pokrywające dach, energooszczędne, sterowane automatycznymi czujnikami oświetlenie, system zbierania zużytej wody, który na miejscu ją filtruje i nawadnia zasadzoną na tyłach stacji roślinności i wiele innych. Wszystkie elementy – metal, szkło, kruszywo zastosowane do budowy pochodzą w 100% z recyclingu.

Dwa przykłady z naszego podwórka

Budynek stacji paliw w Sierczy koło Wieliczki kojarzy się raczej z nowoczesną, elegancką kawiarnią lub pawilonem wystawowym. Autorem obiektu jest gliwicka pracownia Group_A Architects, która z powodzeniem po raz kolejny udowodniła, że budynki użyteczności publicznej nie muszą być nudne i sztampowe. Pawilon z tarasami widokowymi znakomicie wpisuje się w lokalny, górzysty krajobraz. Oprócz stacyjnych kas mieści się tutaj sklep i kawiarnia. Konstrukcja szczególnie efektownie prezentuje się w nocnym oświetleniu. Niewątpliwie ciekawym, chociaż bardzo kontrowersyjnym obiektem jest stacja paliw Olma Oil zlokalizowana w miejscowości Rytro, kilka kilometrów przed przejściem granicznym ze Słowacją Piwniczna-Zdrój. Łukowaty „namiot” stanowi zadaszenie dystrybutorów. Jednak najwięcej dyskusji budzi budynek stacyjny w zamyśle przypominający łańcuch górski z licznymi szczytami. Ten oryginalny budynek został kilkakrotnie nominowany do tytułów „makabryły” czy „makabreski architektonicznej”. Czy słusznie? O gustach się nie dyskutuje. O ile w dzień powyginana masa blachy rzeczywiście nie robi najlepszego wrażenia, to po podświetleniu prezentuje się całkiem nietuzinkowo.

Marcin Pabich

Artykuł ukazał się w wydaniu 1/2025 "Paliw Płynnych"

Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia PIPP jest zabronione.

Wróć